Nieuczciwe zagrywki komisów część 1

Kupując auto w komisie musimy liczyć się z tym, że osoba po drugiej stronie ma tylko jeden cel. Zarobić. I to jak najwięcej. To naturalnie zrozumiałe, nikt nie prowadzi biznesu charytatywnie, ale niestety często, aby osiągnąć swój cel handlarze stosują nieczyste zagrania, które mogą przyczynić się do tego, że podejmiesz decyzję, której będziesz potem żałować. Aby się przed tym uchronić, trzeba przede wszystkim mieć świadomość jakie działania mogą być przeciwko nam podjęte. Łatwiej wtedy będzie je zauważyć i się przed nimi bronić.

To zaczynamy!

1: ZANIŻANIE CENY NA UMOWIE

Powiem zupełnie uczciwie – nie wiem na ile ta praktyka jest obecnie powszechna. Ostatni raz samochód z komisu kupiłem jakieś 5 lat temu i nie było to auto, przy którym manipulacja ceną byłaby jakoś szczególnie opłacalna dla handlarza. Krótko mówiąc było to bardzo tanie auto. Jednak jeszcze 10 lat wstecz zaniżanie ceny auta na umowie było praktyką nagminną. Mam nadzieję, że wraz ze wzrostem świadomości kupujących ta praktyka wymiera, ale pewnie możesz się z taką propozycją zetknąć. Auto jest wystawione w komisie za 35 000 zł, na umowie wpiszemy 25 000 i cyk – od razu niższy podatek.

Po pierwsze jest to działanie nieuczciwe – bierzesz w ten sposób udział w oszustwie. Gdyby argument moralno-etyczny do Ciebie nie przemawiał, to jest też drugi, bardzo praktyczny – w razie problemów z samochodem w najlepszym razie może się okazać, że odzyskasz kwotę, która widnieje na umowie, a nie kwotę, którą faktycznie zapłaciłeś. A 10 000 w plecy potrafi zaboleć. O tym, że urząd skarbowy może zacząć węszyć nawet nie wspominam.

2: WYWIERANIE PRESJI CZASU

Sam się z tym zetknąłem. To zagranie może przybierać różnorakie formy i też chętnie jest stosowane przez osoby prywatne, zatem uwaga! Generalnie idea jest taka, żebyś zdecydował się SZYBKO, TERAZ, wręcz poleciał do bankomatu i CZYM PRĘDZEJ wrócił z gotówką. Bo:

  • zaraz przyjeżdża kolejna osoba oglądać auto/
  • jest ogromne zainteresowanie tym autem/
  • cena jest promocyjna tylko dzisiaj, jutro będzie droższe (ale przecież jutro już dawno go nie będzie!)/
  • podczas oględzin przynajmniej 3 razy zadzwonił telefon z pytaniem o dokładnie to samo auto, które oglądasz.

To niestety piekielnie skuteczna metoda. Jak wspomniałem – miałem z nią do czynienia osobiście. Oglądałem autko i jakimś takim dziwnym trafem zadzwonił telefon z pytaniem o oglądany przeze mnie samochód. Sprzedający nawet był uprzejmy wyjaśnić, że auto cieszy się ogromnym zainteresowaniem, właśnie ktoś ogląda i – tu uwaga – cena jest do negocjacji o max 500 zł. Prawda, że cwane? 🙂 Gość zamknął temat negocjacji zanim ja zdążyłem go w ogóle otworzyć. Oczywiście cała rozmowa przez telefon toczyła się przy mnie, żebym słyszał każde słowo. Milutko.

Jak to jest naprawdę?

Powiem Ci tak. Są samochody, które schodzą na pniu. Owszem. Jak się nie zdecydujesz od razu to faktycznie za 3h tego auta już nie będzie. Podawałem kiedyś przykład z Getzem. Tylko jednego Getza udało mi się obejrzeć, bo po prostu sprzedawały się w ciągu godzin. I tego jednego, którego oglądałem po prostu kupiłem. Wtedy presja czasu jest realna. Ale są to dość rzadkie przypadki. Zakłada się, że jeśli auto sprzeda się w ciągu kilku dni to jest to dobry wynik. ALE:

Nie dalej jak rok temu kupiłem bardzo zadbane auto, z małym przebiegiem, serwisowane i z polskiego salonu. Wspominanego już na blogu Hyundaia i10, ochrzczonego przez jedną z osób Czerwoną Torpedą. Prawie jak Czerwony Baron 🙂 Ale nawet to auto jakoś dało radę poczekać na mnie przez około tydzień. Ciągle coś mi wypadało i przekładałem oględziny. Ale w końcu się udało. Dlatego w 90% przypadków to NIE jest tak, że w bramie już stoi wściekły tłum w gotówką w zębach tylko czekający aż Ty skończysz oględziny, gotowy wyrwać Ci to auto z rąk. Wyluzuj i nie daj się na ten numer nabrać.

3: UMOWA “NA NIEMCA”

To kolejne niebezpieczne zagranie. Komisu w “papierach” nigdzie nie widać, jesteś tylko Ty i Helmut, którego nigdy w życiu na oczy nie widziałeś i nie masz nawet pewności czy w ogóle jeszcze żyje. Nie podpisuj takiej umowy. Jeśli handlarz ma w swojej ofercie (legalnie) auto to musiał wcześniej zawrzeć umowę ze sprzedającym pojazd (wspomnianym Helmutem). Zawierając umowę z Tobą natomiast musi udowodnić prawa do sprzedaży wspomnianego samochodu. Czyli jeśli komis sprzedaje auto, a właścicielem wpisanym w dowód rejestracyjny jest jakaś osoba trzecia to konieczne jest załączenie [do umowy między Tobą a komisem] umowy między komisem a Helmutem. Musi być klarownie wyjaśnione jak i dlaczego kupujesz auto z komisu a nie od Helmuta. Bez tego możesz mieć problem z rejestracją samochodu, ponieważ jeżeli komis nie udokumentował swojego prawa do sprzedania Tobie samochodu, to ten samochód ma wadę prawną, której wyprostowanie może być trudne i czasochłonne.

Są to zawiłości prawne, a ja nie jestem prawnikiem, dlatego to wersja uproszczona: Jeśli kupujesz auto z komisu, musisz dostać potwierdzenie, że komis ma prawo sprzedać Ci to auto (umowa z poprzednim właścicielem) i w “papierach” musi być ten komis widoczny, choćby na fakturze (komis wystawia faktury tak samo jak dealer).

4: BRAK MOŻLIWOŚCI WERYFIKACJI SAMOCHODU

Wspominam o tej kwestii w kursie, który już niebawem będzie dostępny (naprawdę niebawem, przewiduję początek lipca)! To też jest zagranie, które może zastosować zarówno komis jak i sprzedawca prywatny. Jeśli handlarz nie pozwala Ci sprawdzić samochodu to bardzo zły znak. Uciekaj czym prędzej. Z autem NA 100% JEST COŚ NIE TAK. Może to przybierać różne formy i nasilenie. Handlarz może na przykład nie zgodzić się na wizytę z autem na stacji diagnostycznej lub w serwisie, na oględziny na miejscu przez mechanika, czy nawet na Twoje dokładne zapoznanie się z autem!

Oczywiście nie zawsze usłyszysz kategoryczne NIE! Czasami po prostu sprzedający skutecznie Ci to utrudni. A to nie będzie miał przy sobie kluczyków, a to auto będzie zastawione innymi na parkingu, a to będzie chodził za Tobą krok w krok, a to będzie ciągle nawijał i odwracał Twoją uwagę. Jeśli nie jesteś asertywny, możesz mieć problem. Dlatego masz dwie opcje wyjścia z tego “impasu”:

a) Albo kategorycznie prosisz o możliwość dokładnego zapoznania się z autem (osobiście, w serwisie, przez mechanika, jak wolisz) i prosisz, żeby w tym czasie nikt Ci nie przeszkadzał,

b) albo wychodzisz z takiego komisu i nigdy do niego nie wracasz.

Oczywiście opcja a) nie wyklucza opcji b) 🙂

Zapamiętaj jedno: jeśli sprzedający stwarza problemy z weryfikacją samochodu to nie bez powodu. To nie będzie dobry zakup. Odpuść, szkoda czasu.

Tych zagrywek jest więcej, dlatego jak mam w zwyczaju, podzielę ten temat na kilka wpisów. Niedługo kolejna część!

bezpieczneuzywane

Recent Posts

Jak jeździć autem prawie ZA DARMO?

Tytuł trochę clickbaitowy, ale niech mu będzie :-) Pokażę Ci dzisiaj pewne (od razu mówię…

11 miesięcy ago

Nieuczciwe zagrywki komisów część 3

Czas na trzecią i chyba na razie ostatnią część nieuczciwych zagrywek komisów. Na koniec zostawiłem…

12 miesięcy ago

Kupujemy używaną Toyotę Yaris

Toyota Yaris to jedno z najczęściej widywanych aut na naszych ulicach. Na potrzeby tego kursu…

12 miesięcy ago

Nieuczciwe zagrywki komisów część 2

Czas na drugą część wpisu z serii "nieuczciwe zagrywki komisów". Poprzednio rozmawialiśmy o poważnych sprawach,…

1 rok ago

Kupujemy używaną Skodę Octavię

To żadna tajemnica ani nowość, że Polacy lubią Skodę :-) Auta te są bardzo popularne…

1 rok ago

Zasady bezpiecznego kupowania aut używanych część 3

Przyszedł czas na trzecią część zasad bezpiecznego kupowania samochodów używanych. I tak jak obiecałem w…

1 rok ago